cytaty (nie) codzienne...

TALENT

 

Boję się... kogoś podziwiać za talent...
Marta Kosek (własne)

 

 

 

 


Boję się... dlaczego? Dziś dowiedzieliśmy się o śmierci kobiety z niesamowitym głosem, jaki spotyka się raptem kilka razy na 100 lat (sic!)... Jakiś czas temu cały świat mówił o zmarłej Amy Winehouse, której głos może nie był taki wspaniały jak Villas, ale również miała talent. Trzy lata temu zmarł człowiek, który zmienił muzykę - Michael Jackson.... I tu przejdę do opowiedzi na pytanie dlaczego się boję...

Pojawia się talent, taki, że brak nam tchu, kiedy go oglądamy/słuchamy. Wszyscy zaczynają go podziwiać i tu... mamy dwie możliwości: udaje się komuś i robi karierę, wielką, przeogromną albo też kończy się na kilku zachwytach i blask tej osoby przygasa pod wpływem nowej gwiazdy na zasadzie działającego od czasów średniowiecza, a świetnie odzwierciedlającego ludzką naturę "Umarł król, niech żyje król" (jeśli ktoś nie wie: dawniej kiedy umarł król krzyczano to zdanie żegnając umarłego króla, ale i już witając nowego...).

 

 

  



Kiedy robi karierę, cieszymy się, ale i z drugiej strony niszczymy tym samym, paradoksalnie tę osobę. Nagle pojawia się koło niej masa ludzi, którzy chcą ją wypromować, a tak naprawdę zarobić na niej kasę. Nagle jest koło niej masę quasi-przyjaciół, a ponieważ wielkie talenty to najczęściej artyści, czyli osoby o wielkiej wrażliwości, czują one się coraz bardziej samotne i... staczają się. Smutne i prawdziwe. Ehhh...

 

 

 

 

Zastanawiałam się dziś, co by było, gdyby Violetta Villas zrobiła karierę dziś, teraz, kiedy nie utrudniałaby jej tego "żelazna kurtyna" itp.... i doszłam do wniosku, że jakoś dziwnie mam wrażenie, że jej życie potoczyłoby się jak Amy Winehouse lub Michaela Jacksona, paradoksem jest to, że kiedy doszłam do tego wniosku, moja mama się ze mną zgodziła, ale podpowiedziała mi inną możliwość: co by było gdybyśmy nadal mieli PRL??? no właśnie, miał swoje wady i zalety, ale zgodnie doszłyśmy do wniosku, że nie pozwolonoby na to, żeby taka osoba skończyła swoje życie tak smutno i tak nisko. Może i nie dostałaby paszportu "coby talent z kraju nie uciekł" bo propaganda była ważna, ale na pewno jacyś harcerze by jej pomagali przy zwierzętach, a żołnierze w ramach "prac polowych" też....